Stara Kopalnia Uranu w Kletnie  21.10.2017

Zapewne każdy z was był albo chociaż słyszał o trasach turystycznych w kopalniach soli czy też kopalniach węgla. Ale niewiele osób wie o istnieniu w Polsce nieczynnych kopalni uranu, które także można odwiedzić. Na jedną z takich kopalń trafiamy w niewielkim  Kletnie położonym w Masywie Śnieżnika na Dolnym Śląsku. Poza zwykłą turystyczną trasą, czeka tu na nas także przeprawa ekstremalna, którą koniecznie musieliśmy sprawdzić.

Naszą eksploratorską przygodę rozpoczynamy w  Niedzielówce, niewielkim gospodarstwie agroturystycznym w Nowym Gierałtowie, która jest super bazą wypadową w Góry Bialskie i Masyw Śnieżnika. Z naszej miejscówki ruszamy w kierunku Stronia Śląskiego, gdzie skręcamy na drogę wojewódzką 392 w kierunku Bystrzycy Kłodzkiej. Po kilku kilometrach skręcamy w wąską asfaltową drogę na Janową Górę, która to jest najwyżej położoną i zarazem najmniejszą miejscowością w całym Masywie Śnieżnika (zaledwie kilkunastu mieszkańców !). Po prawej stronie mijamy charakterystyczne ruiny kościoła, które poniekąd również związane są celem naszej dzisiejszej wycieczki. Janowa Góra przed II wojną światową była dobrze prosperującym kurortem turystycznym z wieloma gospodarstwami, niestety po wojnie wieś dosłownie się wyludniła, gdyż osadnictwu nie sprzyjały trudne warunki życia, a także bliskość działającej na przełomie lat 40 i 50 kopalnia uranu w pobliskim Kletnie.

Kilka kilometrów dalej w kierunku Kletna przemierzając piękny bukowy las docieramy do Nieczynnej Kopalni Uranu. Auta pozostawiamy na niewielkim, bezpłatnym parkingu po lewej stronie drogi, natomiast my nieco podekscytowani dzisiejszą eksploracją maszerujemy do pobliskiej kasy biletowej. To właśnie tu jesteśmy umówieni z panem Darkiem – naszym przewodnikiem i speleologiem w jednej osobie. W niewielkiej kasie biletowej garstka turystów zakupuje bilety na trasę turystyczną, która jest w pełni bezpieczna i nie wymaga szczególnego wysiłku, trwająca ok. 45 min. (bilet normalny 18 zł, bilet ulgowy 15 zł). Nasza trasa ekstremalna, jak się później okaże nie wiele będzie miała wspólnego z tradycyjnym zwiedzaniem 🙂 . Po chwili dociera i pan Darek z wielkimi workami na plecach, niczym święty Mikołaj, a w środku prezenty, czyli zestaw obowiązkowy dla każdego eksploratora : kombinezon jednoczęściowy ( z Bundeswery), kask, czołówka i rękawice. Po krótkiej rewii mody wszyscy jesteśmy już zwarci i gotowi. Uiszczamy opłatę w wysokości 130 zł od osoby, która jest całkiem niezła stawką zważając na to że nasza przeprawa będzie trwała od 4 do 5 godzin. Przewodnik daje nam, krótką lekcje podstawowych zasad bezpieczeństwa, wypytuje o różne dziwne choroby, które mogłyby uniemożliwić wzięciu udziału w eksploracji, każe wypisać oświadczenia o świadomości zagrożeń i przestrzega nas, iż to nie będzie zabawa dla małych dziewczynek, tylko wyzwanie dla prawdziwych twardzieli, krótko mówiąc : krew, pot i łzy 🙂 . Po szybkiej odprawie robimy pamiątkowe foto i ruszamy w drogę.

  Udajemy się za naszym przewodnikiem kilkaset metrów w głąb lasu, gdzie po chwili docieramy do pierwszej „dziury”, która to jest otworem wejściowym do średniowiecznej sztolni Św. Pawła. W tym miejscu od ponad 600 lat  miejscowi górnicy, zwani gwarkami zajmowali się eksploatacją rud żelaza, srebra, miedzi, ołowiu, uranu; a także wydobywano tu : dolomity, marmury, fluoryty a nawet złoto ! Przed wejściem, gdzie zaraz rozpoczniemy naszą górniczo – speleologiczną przygodę,  mentor przestrzega nas o zachowaniu ostrożności i uprzedza o możliwości obrywaniu się skał oraz konieczności pokonania licznych, ciasnych zacisków, co wywołuje u nas lekki wzrost adrenaliny. Kilka głębokich wdechów i wskakujemy za panem Darkiem jeden za drugim do otworu wielkości opony z samochodu, wprawdzie niektórzy musieli wciągnąć swoje „bojlerki” ale na szczęście wszyscy dali radę. Od teraz przeprawa na kolanach i czołganie będzie naszą główną formą poruszania się po ciasnych korytarzach kopalni. Co kilkadziesiąt metrów robimy krótką przerwę na złapanie oddechu, w tym czasie pan Darek zalewa nas masą ciekawych informacji dotyczącej geologii i historii tego wspaniałego miejsca. Szokującą dla nas informacją jest fakt, iż okoliczne góry są prawie zupełnie puste w środku, przepełnione dziesiątkami a może i setkami kilometrów korytarzy, w których to można znaleźć prawie całą tablicę Mendelejewa.  Cały obszar wokół Kletna jest bardzo bogaty w różnego rodzaju kruszce – stwierdzono tu występowanie blisko 50 pierwiastków, które tworzą około 60 różnych minerałów takich jak : ametyst, galena,   kwarce krystaliczne: morion, kwarc dymny i kryształ górski, fluoryt, kalcyt, malachit, azuryt oraz marmur. Uświadamiamy sobie także w jak ciężkich i prymitywnych warunkach musieli pracować nasi przodkowie, którzy w wyniku narażenia na zasypania, dużą wilgotność, trujące gazy, promieniowanie oraz inne tragiczne w skutkach czynniki, często nie dożywali nawet 30 roku życia.

Po dotarciu do końca naszej sztolni przewodnik pokazuje nam wciąż występujące w tym miejscu rudy uranu. Uświadamia nas także o realnym promieniowaniu radioaktywnym, które na naszej dzisiejszej trasie na szczęście mieści się w normie, gdyż jest regularnie mierzone i badane. Mimo to są jeszcze miejsca w sztolni gdzie normy przekroczone są kilku, a nawet kilkudziesięciokrotnie !!! W najgłębszym miejscu podczas naszego podziemnego surwiwalu znajdujemy się ponad 120 metrów pod powierzchnią ziemi, dopiero po tej informacji dociera do nas ile tysięcy ton skał dosłownie wisi nam nad głowami. Z powrotem wracamy nieco inną drogą lecz wcale nie łatwiejszą ale za to szybszą, kolana i łokcie dostają nieco popalić, ale wszyscy są twardzi i techniką węża bez zająknięcia „pełzamy” przed siebie 🙂 . Po ok 2,5 godziny wychodzimy na światło dzienne. Gdy już rozprostowujemy kości ruszamy do następnej sztolni, która już bezpośrednio związana jest z eksploatacją uranu po II wojnie światowej. Po drodze mijamy jeszcze sztolnie radonową, do której jest kategoryczny zakaz wstępu bez aparatury tlenowej, gdyż w środku występuje wysokie stężenie radonu – bezbarwnego, bezwonnego radioaktywnego gazu szlachetnego, który występuje naturalnie, jako produkt rozpadu radu, który z kolei powstaje z obecnego w przyrodzie w sporych ilościach uranu.  Wedle ostatnich pomiarów normy promieniowania przekroczone są tu w niektórych miejscach ponad tysiąckrotnie !!!, z tego też powodu kategorycznie zaprzestano próby udostępnienia tej sztolni do celów turystycznych. Pan Darek przytacza również smutną historię związaną z pierwszymi powojennymi badaczami i eksploratorami tutejszych jaskiń i kopalń, swoich poprzedników, kolegów i prekursorów w dziedzinie tutejszej speleologii i geologii, których spotkał smutny koniec, związany m.in z chorobą nowotworową, nie mając wtedy jeszcze świadomości o śmiertelnym działaniu występującego tu promieniowania. 

Następnie udajemy się do dawnej kopalni uranu, gdzie nasz przewodnik opowiada nam interesującą ale jakże tragiczną historię tego miejsca. To właśnie z tym miejscem ściśle związana jest tragiczna historia niewolniczej pracy ponad 20 000 Polaków, która miała przyczynić się do wyprodukowania pierwszej radzieckiej bomby atomowej. 

W 1948 r. na mocy umowy między rządem PRL i ZSRR rozpoczęto poszukiwania rud uranu na terenie całego kraju. Miały być one prowadzone i finansowane przez Związek Radziecki. Po wstępnych badaniach obiecujący okazał się tylko rejon Sudetów. W Kowarach pod Jelenią Górą powstało „Przedsiębiorstwo Kowarskie Kopalnie”, przekształcone później w „Zakłady Przemysłowe R-1”, który zajął się także eksploatacją w rejonie Kletna. Właśnie w średniowiecznej sztolni Św. Pawła inż. W. J. Kamysznikow z radzieckich służb geologicznych odkrył w 1948 tzw. okruszcowanie uranowe. W tym samym roku ruszyły w Kletnie prace związane z eksploatacją tego drogocennego dla sowietów kruszcu. W okolicach Kletna z urobku pozyskano ponad 20 ton uranu ( czystego metalu). Przy wydobyciu pracowali głównie robotnicy przymusowi –  wrogowie ludu czyli Powstańcy Warszawscy, AK-owcy, Wojskowe Bataliony Pracy, więźniowie ale i także, dobrze opłacani górnicy – ochotnicy. Warunki były bardzo ciężkie. Nie zachowywano elementarnych środków ostrożności. Nikt z dowódców nie zwracał uwagi na tragiczne statystyki chorób i wypadków, które prawdopodobnie szły w tysiące. Ze względu na brak podstawowego sprzętu ochronnego wiele osób zachorowało na pylicę oraz chorobę popromienną. Urobek wywożono konwojami pod silną eskortą wojska – w całości trafiał do przerobu w ZSRR z czego została skonstruowana pierwsza radziecka bomba atomowa i zdetonowana w 1949 roku na poligonie w Kazachstanie, dzięki czemu ZSRR stał się drugim państwem świata dysponującym bronią nuklearną. W tym czasie cała okolica był niedostępna dla osób z zewnątrz, na drogach ustawiono posterunki kontrolne ze szlabanami, a teren w sąsiedztwie sztolni był patrolowany przez wojsko. Po śmierci J.Stalina w 1953 roku towarzysz  inż. W. J. Kamysznikow nie mogąc patrzeć już dłużej na ten akt ludobójstwa jaki miał tu miejsce, postanowił zawiadomić jednocześnie podając fałszywe informacje o wyczerpaniu złóż uranu w okolicach Kletna. Po tej wiadomości rząd radziecki, natychmiast nakazał wycofać większość swoich wojsk i naukowców z tych terenów. W październiku 1953 odstrzelono i zasypano ostatnie wejścia do podziemnych korytarzy. Przez kilka kolejnych lat na niewielką skalę eksploatowano tu jeszcze złoża fluorytu. W marcu 1993 roku zaprzestano w rejonie Kletna jakichkolwiek działań górniczych, ze względu na objęciu ścisłą ochroną przyrody pobliskiej Jaskini Niedźwiedziej.

Po ciekawej historii opowiedzianej przez naszego instruktora tuż u wlotu sztolni udajemy się do środka, na dole natrafiamy na pozostałości po drewnianych stemplach, szynach kolejowych po wagonikach, które służyły do wywozu urobku a także na cenne minerały, które mamy okazje własnoręcznie wydobyć i zabrać ze sobą. Niczym dawni górnicy zabieramy się szukania najpiękniejszych okazów. Znajdujemy imponujące fluoryty oraz kwarce o różnorakich barwach (fioletowe, turkusowe, białe). Po ponad 4 godzinach kończymy naszą ekstremalną przygodę w nieczynnej Kopalni Uranu w Kletnie. Wychodzimy na powierzchnię cali i zdrowi, wprawdzie nieco poobijani i zmęczenie ale za to szczęśliwi jak małe dzieci. Wielkie podziękowania należą się także panu Darkowi, który bez problemu przeprowadził nas przez najbardziej niebezpieczne zakamarki, a także za przekazanie cennych informacji, które chociaż częściowo uda nam się zapamiętać, przekazać i co najważniejsze zachęcić następnych amatorów mocnych przygód do odwiedzenia tego pięknego miejsca. 

INFO : 

  • Zwiedzanie z przewodnikiem na trasie turystycznej : bilet normalny – 18 zł, bilet ulgowy – 15 zł. Nocne zwiedzanie : bilet normalny – 19 zł, bilet ulgowy – 16 zł. Warsztaty geologiczne : 35 zł/osoba. Ekstremalna wyprawa 130 zł/osoba
  • Czas zwiedzania na trasie turystycznej : 45 minut. Czas trwania warsztatów około 4-5 godzin. Czas wyprawy ekstremalnej około 4-5 godzin.
  • Dla trasy ekstremalnej wymagana wcześniejsza rezerwacja oraz wpłata zaliczki. 
  • Kontakt : kontakt@kletno.pl ; tel. +48 601 889 243 ; www.kletno.pl
  • Na trasie ekstremalnej wskazany strój sportowy i obuwie trekkingowe. Organizator zapewnia kombinezon jednoczęściowy (chroni naszą odzież), kask, latarkę – czołówkę i rękawice ochronne. Dla wrażliwych – warto zaopatrzyć się w nakolanniki.

LINKI :