Broumovské stěny   13.11.2016

dsc_4586

Przyszedł w końcu listopad, to jeden z bardziej znienawidzonych przez nas wszystkich miesięcy w roku. W mieście z reguły jest szaro, buro i ponuro. Aby oderwać się od tej nieco depresyjnej rzeczywistości postanawiamy wybrać się tym razem na pogranicze polsko – czeskie w mało znany rejon Gór Stołowych jakimi są Broumowskie Ściany. To właśnie tutaj mamy zamiar zaczerpnąć nieco pozytywnej energii i nacieszyć się kolorową jesienią, a być może już zimą… 

Ze Śląska wyruszamy wczesnym rankiem w męskim, doborowym składzie. Do pokonania mamy ok 215 km. Autostradą A4, a następnie następnie DK 46 przez Nysę i Kłodzko sprawnie pokonujemy naszą trasę. Po ok. 3 godzinach docieramy do niewielkiej sudeckiej wioski na pograniczu polsko – czeskim. To Pasterka. Ta maleńka miejscowość w gminie Radków, położona u stóp Szczelińca Wielkiego 919 m.n.p.m (najwyższe wzniesienie G. Stołowych) robi wrażenie nieco zapomnianej i opustoszałej. Ten uroczy zakątek w samym sercu Parku Narodowego Gór Stołowych zamieszkany jest przez zaledwie 21 stałych mieszkańców, pozostali to turyści, którzy zwłaszcza w sezonie letnim ściągają tu, aby korzystać z tutejszych licznych szlaków pieszych, wspinaczkowych oraz rowerowych. Tutejsza lokalizacja Pasterki, gdzieś „na krańcu świata” oraz piękno otaczającej przyrody tworzy nie powtarzalny klimat, który zwabił także i nas. Gdy wjeżdżamy na teren wioski wita nas zima, wszystkie zabudowania łącznie z zabytkowym kościołem św. Jana Chrzciciela w centrum wsi przykryte są białym puchem, chociaż jeszcze 15 minut wcześniej przejeżdżaliśmy  przez skąpany jesiennymi kolorami rejon Kotliny Kłodzkiej. No cóż jesteśmy w końcu w górach, wprawdzie niskich ale górach 🙂 Nasze auto pozostawiamy pod słynnym schroniskiem PTTK Pasterka, skąd zaczniemy naszą pieszą wędrówkę w rejon Broumowskich Ścian.

dsc_4303

Droga „Stu Zakrętów” łącząca Radków ze słynnym uzdrowiskiem Kudową-Zdrój.

dsc_4311

Schronisko PTTK „Pasterka”.

  Zapewne co niektórym obiło się o uszy, co nieco o czeskim, skalnym mieście. Ale  niewiele osób wie że znaczny obszar Sudetów Środkowych usłany jest malowniczymi skałami z piaskowca. Region Gór Stołowych obfituje w liczne, bajkowe formacje skalne. Czeski odpowiednik nosi nazwę Broumovská vrchovina, a swą nazwę wziął od leżącej, tuż nieopodal miejscowości Broumov, która słynie z pięknego klasztoru Benedyktynów oraz zabytkowego, czynnego browaru, który do dzisiaj produkuje rewelacyjne, tradycyjne piwo – Opat (możliwe zwiedzanie z degustacją) . Te monumentalne, pojedyncze skały i towarzyszące im kompleksy formujące niezwykłe pejzaże znane są po prostu jako Broumovské stěny , czyli po naszemu Broumowskie Ściany.

Z pod schroniska Pasterka kierujemy się niebieskim szlakiem w stronę granicy czeskiej, gdzie po 30 minutach dochodzimy do rozwidlenia szlaków Machovský Kříž , tu jeszcze przed rokiem 2007 istniało oficjalnie, turystyczne przejście graniczne Pasterka – Machovský Kříž. Pod symbolicznym kamiennym krzyżem robimy krótki postój na zmianę garderoby na nieco lżejszą, gdyż pomimo -6 stopni robi się nam całkiem ciepło podczas marszu. Wedle drogowskazu do celu naszej wędrówki, mianowicie jedynego schroniska w masywie Broumowskich Ścian mamy do przejścia ponad 10 km. Musimy się nieco „sprężyć”, ponieważ niestety dzień o tej porze roku jest już bardzo krótki. Po szybkiej pauzie ruszmy w górę szlakiem czerwonym. Dwu kilometrowa przechadzka przez las i lądujemy na kolejnym rozstaju z kamiennym krzyżem, To Pánův kříž, skąd podążamy za żółtymi znaczkami na najwyższe wzniesienie Broumovskich Ścian jakim jest Bożanowski Szpiczak (773 m.n.p.m). W drodze na szczyt mijamy liczne formacje skalne przypominające swoim wyglądem postacie ludzkie oraz zwierzęta m.in kaczkę, wielbłąda czy żółwia. Ze szczytu natomiast rozpościera się fantastyczna panorama na najwyższe wzniesienie Gór Stołowych – Szczeliniec Wielki 919 m.np.m.

dsc_4332

dsc_4334

Zimowa aura na najwyższym wzniesieniu Broumowskich Ścian.

dsc_4337

Widoczek na płaski niczym stół, Szczeliniec Wielki – najwyższy szczyt masywu Gór Stołowych.

dsc_4341

Pamiątkowa fotka na szczycie Bożanowskiego Szpiczaka (773 m.n.p.m).

dsc_4347

Skalny wielbłąd.

Po nacieszeniu się wspaniałymi widokami ruszamy dalej poprzez labirynty skalne w stronę kolejnego interesującego miejsca, jakim jest szczyt Koruna (769 m.n.p.m). Po ok. 3 km dreptania zielonym szlakiem docieramy do drugiej najwyższej kulminacji w całym skalnym paśmie. Tutaj, już chyba po raz trzeci napotykamy się na sympatyczną parę z Wrocławia, która postanowiła spędzić długi weekend w tych urokliwych stronach. Nikt z nas nie przypuszczał że ta krótka znajomość na szlaku pomoże nam znacznie pod koniec naszej „ambitnej” wycieczki, w niepozorne Broumowskie Ściany. Ale o tym nieco później… Po krótkiej sesji fotograficznej na skalnym tarasie Koruny kontynuujemy naszą wędrówkę. Mrozik nieco szczypie, wiatru brak, słońce przedziera się gdzieniegdzie przez chmury, generalnie aura dopisuje, ale żeby nie było zbyt „różowo” nasz kolega zaczyna skarżyć się na ból kolana. No cóż, na razie jest nie najgorzej, mówi że da rade. Póki co, stwierdzamy że idziemy zgodnie z planem.

dsc_4369

 W drodze na szczyt Koruny, trasa prowadzi przez urokliwy skalny labirynt.

dsc_4385

Szczyt Koruna stanowi rewelacyjny punkt widokowy na polską część Gór Stołowych, Kotlinę Broumovską, Góry Kamienne (Góry Suche) i Góry Sowie.

dsc_4393

Pamiątkowy wpis „małych wypadów” do księgi zdobywców.

Po ok godzinie marszu z Koruny docieramy do malowniczego wąwozu Zaječí rokle w którym znajdują się interesujące formacje skalne. Tu ponownie spotykamy naszych starych znajomych z Wrocławia, którzy mijają nas podczas gdy my podziwiamy uroki „skalnego miasta”. Niedostępne wąwozy pokryte dziewiczymi bukowymi lasami pośród których wyrastają skalne ściany robią na nas piorunujące wrażenie. Niestety ponownie spoglądamy na zegarki, nie wygląda to najlepiej , odwiedziny licznych punktów widokowych oraz spowolniony marsz naszego kontuzjowanego przyjaciela spowodował że możemy mieć problem z powrotem o normalnej porze do naszego pojazdu. Postanawiamy że kontynuujemy naszą wędrówkę do punktu docelowego jakim jest jedyne schronisko w paśmie Broumowskich Ścian –  Hvězda (674 m n.p.m.).

dsc_4401

Bajkowo, oproszony białym puchem labirynt skalny w okolicach Koruny.

dsc_4414

dsc_4375

Widok na ciągnące się kilometrami pasmo Broumovskiej vrchoviny.

dsc_4445

Formacje skalne w wąwozie – Zaječí rokle.

dsc_4453

Widok węzła szlaków „Nad Slavnym”.To dobry punkt wypadowy w środkowej części pasma Broumowskich Ścian.

dsc_4460

dsc_4464

Slavnovskie grzyby.

dsc_4469

W oddali formacja skalna przypominająca olbrzymiego wielbłąda.

 4,5 km drepczemy za znaczkami czerwonymi, głównym grzbietem całego pasma, które prowadzi nas prastarym bukowym lasem mijając po drodze liczne piaskowcowe formacje. W tych skupiskach głazów i skał swe gniazda zakładają liczne gatunki chronionego ptactwa takie jak puchacze czy sokoły wędrowne. Po ok 1,5 godzinnej wędrówce czerwonym szlakiem docieramy do punktu widokowego Supí hnízdo (702 m.n.p.m). W naszym tłumaczeniu to nic innego jak Sępie gniazdo. Po sforsowaniu kilkunastu kamiennych stopni naszym oczom ukazuje się wspaniała panorama na Kotlinę Broumowską i Kłodzką, a także Góry Kamienne, Sowie, Stołowe oraz odległe Karkonosze. Po chwili docierają do nas ponownie nasi kompani z Wrocławia, z którymi spotykamy się dzisiaj już chyba po raz dziesiąty :). Ale tak naprawdę to szczęście że ich spotykamy, ponieważ przypadkiem podczas rozmowy dowiadujemy się że mają przy schronisku samochód i za jakąś godzinkę wracają do Polski. To fantastycznie się składa, gdyż naszemu koledze, kolano już prawie całkiem odmówiło posłuszeństwa, a z powrotem do pokonania mamy 12 km i na dodatek za jakieś 1,5 godziny będzie już kompletnie ciemno. Na szczęście nasi uprzejmi znajomi poratowali nas, w tej nieco patowej sytuacji. Zaproponowali nam podwózkę kilka ładnych kilometrów, co pozwoli nam zaoszczędzić spory kawałek drogi i niepotrzebne męczarnie naszego kontuzjowanego kompana. Wspólnie ustalamy aby najpierw posilić się nieco w pobliskim schronisku a następnie ruszymy dalej. Gdy schodzimy z tarasu widokowego kierujemy się w stronę upragnionego schroniska. Po drodze przechodzimy jeszcze przez fantastyczny labirynt, gdzie nie gdzie trzeba wciągnąć brzuchy aby móc się przecisnąć pomiędzy potężnymi, skalnymi ścianami. Gdy w końcu mijamy już wszystkie skalne grzyby, baszty itp. docieramy do największej atrakcji turystycznej całego pasma jaką jest  góra Hvězda (674 m n.p.m.), na której szczycie znajduje się  piękna barokowa kaplica Matki Boskiej Śnieżnej, wykonana (jak wszystko w około) z piaskowca (zbudowana na podstawie pięcioramiennej gwiazdy). Szczyt wziął swoją nazwę od krzyża z pozłacaną pięcioramienną gwiazdą, ustawionego tu w 1670 roku przez wędrującego tędy opata z pobliskiego Broumova, a tuż obok kaplicy stoi piękne ponad 150-letnie schronisko „Chata Hvězda”, wybudowane w stylu szwajcarskim.

dsc_4538

Sępie gniazdo.

dsc_4541

Panorama z Sępiego gniazda na Góry Sowie, Suche oraz czeskie Javoří Hory.

dsc_4547

Gdzieś daleko widoczny nasz Szczeliniec Wielki.

dsc_4562

dsc_4571

dsc_4586

Formacja skalna Skalní Divadlo („Skalny Teatr”).

dsc_4587

Formacja skalna Skalní Divadlo („Skalny Teatr”).

dsc_4613

dsc_4618

Największą atrakcją turystyczną jest góra Hvězda (674 m n.p.m.), na której szczycie, na skalnej krawędzi, znajduje się barokowa kaplica Matki Boskiej Śnieżnej, wykonana z piaskowca (zbudowana na podstawie pięcioramiennej gwiazdy).

dsc_4625

Chata Hvezda jest jedynym schroniskiem górskim w rejonie ,przez co jest popularnym celem wycieczek w paśmie Broumovskich Sten.

Gdy wpadamy wygłodniali do gospody marzymy tylko o dwóch rzeczach : pierwsza z nich to knedle z gulaszem, a druga to zimne, lane piwo w tradycyjnym czeskim kuflu z grubego szkła. Na szczęście oby dwa marzenia się spełniają. Sympatyczny i dowcipny gospodarz w roli kelnera początkowo nieco nas zszokował mówiąc na wstępie że nie ma piwa, lecz po chwili naszej konsternacji powiedział : „Panowie, czy uwierzyliście w to, że w czeskiej knajpie nie ma piwa ? Przecież to jest nie możliwe :). Słysząc te słowa odetchnęliśmy z ulgą. W ciągu kilku minut mieliśmy wszystko, co w tej chwili było nam do szczęścia potrzebne. Po najedzeniu się do syta gospodarz widząc jacy jesteśmy zmarznięci daje nam na odchodne po kielichu swojskiego, czeskiego bimbru; naturalnie, nie odmawiamy. Dziękujemy mu serdecznie za gościnę i opuszczamy ten miły przybytek. Z naszymi nowo poznanymi znajomymi udajemy się na pobliski parking, gdzie stoi ich czarna strzała. Ula i Łukasz podwożą nas do niewielkiej wioski Machov, położonej w pobliżu granicy z Polską (ok. 10 km na południe od  Chaty Hvězda). Dzięki nim zaoszczędziliśmy jakieś 3 godziny drogi piechotą, za co  byliśmy im niezmiernie wdzięcznie. Po rozstaniu się z naszymi wybawcami, mimo wszystko musieliśmy jeszcze trochę podreptać. Słońce prawie całkowicie już zaszło, a my po przejściu przez szeroką polanę docieramy do zabudowań. Jesteśmy w maleńkiej wiosce o nazwie Machovská Lhota, ze względu na chwilowy brak znaków podążamy na azymut lecz po przejściu kilku set metrów docieramy do najważniejszej instytucji w wiosce (zaraz po kościele) jaką jest gospoda, a tuż obok drogowskaz. Na tym oto drogowskazie cenna dla nas informacja : Nad Pasterkovem – 2 km. Nie pozostaje nam nic innego jak włożyć „czołówki” i dreptać niebieskim szlakiem. Ok. godziny czasu zajmuje nam obejście masywu Lhotecký Šefel ,następnie szlak dochodzi do granicy państwa i kończy się, hmm ciekawostka. Pozostaje nam tylko zdać się na naszą turystyczną intuicje ,po chwili wychodzimy na ogromną polanę na której dostrzegamy jakieś ślady na śniegu, to ślady racic ,niestety nie jest to zbyt cenny trop :). Na szczęście w oddali ukazuje nam się pięknie oświetlone schronisko na Szczelińcu Wielkim. Po chwili dochodzimy także do drogi polnej i ponownie znajdujemy szlak niebieski na starym słupie. Ok, jesteśmy w domu, do Pasterki powinno być już bardzo blisko, tym bardziej że z nogą naszego kolegi jest naprawdę kiepsko. Marzy mu się, aby w końcu wpakować swoje cztery litery do auta. Na szczęście po zejściu z oproszonej białym puchem polany, docieramy do pierwszych zabudowań Pasterki, niedługo po tym jesteśmy już przy naszym schronisku. Przed podróżą wchodzimy do środka aby zjeść jeszcze coś ciepłego i zagrzać się nieco. W chacie jesteśmy tylko my, nic dziwnego turyści już powyjeżdżali. O godzinie 19 w niedziele wszyscy są już w swoich domach. A my jakby nigdy nic jemy kwaśnice i popijamy zimnego Opata. Niestety co się odwlecze to nie uciecze, pora się zbierać. Mimo kilku niespodzianek udało nam się pokonać trasę o długości prawie 25 km i tym samym zobaczyć większość najciekawszych miejsc w tym uroczym zakątku, jakim są Broumowskie Ściany. Ale mamy także nauczkę na przyszłość, aby w zimę skrócić nieco dystans wędrówki ze względu na bardzo krótki dzień i nieprzewidziane sytuacje 🙂 lub rozłożyć planowaną trasę na dwa dni. Tym razem mieliśmy nieco szczęścia, że spotkaliśmy sympatyczną parę turystów, którzy zaoferowali nam swoją pomoc. Z drugiej strony dobrze się przekonać że w dzisiejszych czasach można jeszcze liczyć na szczerą, bezinteresowną pomoc. 

dsc_4652

Pasterka ugościła nas prawdziwie górskim żarciem 🙂 Nie można było sobie nic lepszego wymarzyć na zakończenie naszego wypadu jak gorąca kwaśnica i zimny czeski browar.

dsc_4655

Koniec świata – te dwa słowa idealnie oddają umiejscowienie i charakter tego miejsca.

broumovskie-map

Mapa turystyczna – Broumovské stěny.

LINKI :