Gorce – Turbacz 1310 m.n.p.m       05-06.01.2014

SAM_0923

Ach, święta, święta i po świętach… Później Sylwester, czyli zabawa, jedzenie i picie. Przełom roku to czas, w którym chęci do ruchu maleją, natomiast brzuszek proporcjonalnie rośnie. Aby wyjść z tego stanu ciała i umysłu postanawiamy w pierwszy weekend Nowego Roku udać się na małą wycieczkę górską. Celem są Gorce. Ta niewielka grupa górska w Beskidach Zachodnich położona pomiędzy Rabą i Dunajcem. Wyróżnia się długimi grzbietami porośniętymi buczyną karpacką oraz borem świerkowym lecz najbardziej charakterystyczne dla pasma są licznie występujące hale i pastwiska z drewnianymi szałasami ,które stanowią znak firmowy Gorców. Plan zakłada wejście na najwyższy szczyt Gorców – Turbacz 1310 m.n.m.p, nocleg w bacówce na polanie Gorc Kamienicki i powrót następnego dnia doliną Kamienickiego Potoku do naszego samochodu.

W sobotę przed świtem spotykamy się w Gliwicach i pędzimy do wsi Konina znajdującej się w pobliżu Mszany Dolnej, skąd rozpoczniemy naszą górską przygodę. W samochodzie pięcioosobowa ekipa, humory dopisują i po 2 godzinach jazdy docieramy na miejsce. Jedziemy na koniec wsi aby tam pozostawić nasze auto ,gdyż właśnie tu rozpoczyna się nasz szlak. Parkujemy na chybił trafił i pukamy do pierwszego lepszego domu. Otwiera nam sympatyczna, ubrana w tradycyjny góralski strój gospodyni, która po chwili pozwala nam wjechać na swoją posesję. Przez kilkanaście minut miło gawędzimy, pyta się skąd nas tu przywiało i dokąd się wybieramy. Gdy streszczamy nasz plan wycieczki, okazuje się, że szlak którym mieliśmy zamiar rozpocząć wędrówkę jest akurat zamknięty z powodu polowania. W grupie pojawiła się konsternacja, ale po chwili mieliśmy już plan B. Żegnamy się z sympatyczną gospodynią i ruszamy na azymut !  Początkowo maszerujemy kilkaset metrów asfaltem, a następnie leśną ścieżką ostro pod górę . Dzięki szczegółowej mapie dość szybko ustaliliśmy gdzie zaczyna się owa ścieżka, która tak naprawdę była drogą służącą do zrywki drzew. Pilnując charakterystycznych punktów z mapy wkrótce docieramy na hale Podmostostownica, a następnie położoną nieco wyżej halę Mostownica, gdzie znajduje się kilka szałasów w różnym stanie technicznym. Owe szałasy są nieodłącznym elementem gorczańskich hal, które mają bardzo urokliwy charakter ale o nich, nieco później. Po krótkiej przerwie na malowniczej polanie, napieramy dalej pod górę. Idzie się fatalnie. Stromizna, mnóstwo poprzewracanych drzew, płaty śniegu a także ciężkie plecaki i kilka dni świątecznego obżarstwa dają nam w kość. O godzinie 13 dochodzimy do naszego pierwotnego szlaku . Wraz z wzrostem wysokości na szlaku przybywa śniegu, ścieżka jest coraz mniej widoczna ale na szczęście naszym oczom na horyzoncie ukazuje się najwyższy szczyt całego pasma – Turbacz 1310 m.n.p.m. Dochodzimy do Hali Turbacz, gdzie spotykają się najważniejsze szlaki piesze w Gorcach , stąd już bardzo blisko do naszego celu. Po kilkunastu minutach  siedzimy już na ławkach jednego z największych schronisk w Beskidach. Z przed budynku roztacza się fantastyczna panorama na Tatry oraz Kotlinę Orawsko – Nowotarską.

SAM_0889

Start ze wsi Konina.

SAM_0906

Podejście bez szlaku na Polane Mostownica.

SAM_0914

Silna ekipa pod wezwaniem na Hali Mostownica.

SAM_0923

Widoczek na Tatry oraz Kotlinę Orawsko – Nowotarską z przed schroniska na Turbaczu.

Turbacz-schronisko

Schronisko na Turbaczu znajduje się na wysokości 1283 m n.p.m. na skraju polany Wolnica, wchodzącej w skład Hali Długiej. Jest to okazały kamienny budynek o dwóch prostopadłych skrzydłach z arkadowym wejściem i strzelistym dachem z mansardami, kryty gontem.

Krótki odpoczynek i w drogę! Mamy poślizg i już wiemy, że nie dotrzemy na nocleg  za dnia. Póki co delektujemy się ciszą i spokojem idąc w stronę Gorca Kamienickiego. Po godzinie marszu czerwonym szlakiem docieramy na szczyt Jaworzyny Kamienickiej, gdzie znajduje się charakterystyczna bulanowa kapliczka. Ze szczytu w oddali widzimy miejsce naszego dzisiejszego noclegu na polanie Gorc Kamienicki, już na 100 %  wiemy że dotrzemy tam „grubo” po zmroku :(. Słońce szybko zachodzi, podążamy zielonym szlakiem w kierunku szczytu Gorca 1228 m.n.p.m. Część załogi zaczyna coraz bardziej odczuwać ciężar plecaków i nasze tempo jest coraz wolniejsze. Po godzinie 18 już w zupełnych ciemnościach osiągamy wreszcie szczyt Gorca, gdzie spotykamy pędzącą parę dzików ,które przecinają nam drogę i znikają po chwili, gdzieś w leśnej otchłani . Zmęczeni i lekko poddenerwowani 🙂  robimy jeszcze ostatnią krótką przerwę na łyk herbaty z termosu i lecimy dalej. Polana na której ma znajdować się nasza drewniana chatka jest już bardzo blisko. Przed godziną 19 udaje nam się na niewielkiej polanie, w całkowitych ciemnościach odnaleźć nasze schronienie.

CaPO2KIWcAAJSnn

Widok na Tatry z Hali Długiej.

302vqck

Bulanowa kapliczka na Jaworzynie Kamienickiej.

Okazuje się, że szałas w którym mamy spać jest na szczęście otwarty i mało tego, jest w super stanie oraz świetnie wyposażony. Są świece, garnki, drewno na opał – wszystko czego nam trzeba. Jesteśmy sami, dzisiaj nikt poza nami nie zdecydował się na nocleg w tym pięknym lecz całkowicie odciętym od cywilizacji miejscu. Po rozpaleniu ognia „pod blachą” przygotowujemy obiadokolację w postaci pysznego spaghetti. Siedzimy i gawędzimy, ale wkrótce zmęczenie bierze górę.Wyciągamy noclegowy ekwipunek, zaścielamy nasze miejscówki na drewnianych ławach a następnie kładziemy się spać.

SAM_0955

SAM_0950  SAM_0964  SAM_0968

Rano możemy w końcu przyjrzeć się naszej chatce i okolicy w którą zawitaliśmy. Koliba w której nocowaliśmy to jeden z wielu gorczańskich szałasów pasterskich dawniej służących jego użytkownikom jako budynek mieszkalno-inwentarzowy, przy którym wypasano owce oraz bydło na miejscowych halach. Ciekawostką jest fakt iż na przełomie XIX/XX wieku były drugim pod względem wielkości, po Tatrach, ośrodkiem pasterstwa w polskich Karpatach. Jeszcze 35 lat temu kiedy podjęto decyzję o założeniu na tym terenie parku narodowego istniało ponad 80 szałasów ,lecz z powodu zaniechania gospodarki pasterskiej, bacówki zaczęły popadać w ruinę. Obecnie władze parku oraz dobrzy ludzie w zakresie społecznej inicjatywy starają się uratować od zniszczenia i zapomnienia ten kawał gorczańskiej historii. Przykładem, właśnie, jest koliba na Gorcu Kamienickim ,która może służyć wędrowcom, dzięki opiece i gościnności prywatnych osób. Właściciele nie prowadzą działalności komercyjnej. Panują tu warunki, które każdemu prawdziwemu turyście przypadną do gustu : cisza, spokój, brak prądu, woda z potoku, spanie na dechach, ogień w kominku, no i oczywiście klimatyczna latryna z przepięknym widokiem.

SAM_0986

Bacówka na Gorcu Kamienickim.

SAM_0971

Słynna „sławojka”. Można się tu zasiedzieć, bo widoczki z latryny są obłędne.

SAM_0982

Panorama z Gorca Kamienieckiego w stronę Beskidu Wyspowego i Sądeckiego.

SAM_0980

Pogoda jest całkiem niezła i pozwala nacieszyć oczy widokami. Pięknie widać doliny skąpane w porannej mgle. Odnajdujemy też szałasową „sławojkę” bez drzwi, ale za to z pięknym widokiem na okoliczne szczyty i doliny Beskidu Wyspowego i Sądeckiego. Część naszej ekipy dostała mocno w kość, więc decydujemy się rozdzielić. Ja i Mateusz wracamy do Koniny po samochód, a reszta ekipy ogarnie chatkę i uzupełnia zapasa drewna oraz wody. Domi, Paweł i Piotrek mają szczęście dłużej nacieszyć się pięknymi widokami i ładną pogodą, a za kilka godzin zejdą szlakiem do głównej szosy aby spotkać się z nami we wsi Rzeki. Mnie i Matiego czeka dość długi ok. 6 godzinny spacer powrotny. Postanawiamy wrócić inną drogą. Szlakiem niebieskim schodzimy do doliny Kamienickiego Potoku w pobliżu Rzek, a następnie odbijamy w lewo i  maszerujemy, długim, łagodnym podejściem aż do przełęczy Borek 1009 m.n.p.m. Dalej maszerujemy leśną ścieżką edukacyjną, która doprowadza nas do czarnego szlaku prowadzącego do wsi Konina. Piękna pogoda, wspominanie poprzednich wycieczek i rozmawianie o przyszłych wypadach sprawiają, że droga szybko nam mija i wkrótce docieramy do domu gdzie stoi nasza fura. Dzwonimy do reszty ekipy i po 40 minutach spotykamy się wszyscy w Rzekach, skąd wracamy do domu. Niestety na zakończenie nie obyło się bez niespodzianek. Przy zejściu nasz kolega Paweł nabawił się przykrej kontuzji, a mianowicie skręcił kostkę 🙁

SAM_0991

Dolina Kamienickiego Potoku.

SAM_0996

Opuszczony szałas na Cyrli Hanulowej, tuż przy czarnym szlaku prowadzącym do wsi Konina.

Mały wypad w Gorce pozwolił nam wybudzić się ze świąteczno – zimowego letargu. Przypomniał, że aktywny wypoczynek wcale nie musi być mniej odprężający niż leżenie w domu przed TV. Gorce przez bliskość Tatr i Pienin są często omijane przez turystów. Naszym zdaniem niesłusznie. Warto tam zajrzeć, zwłaszcza jeśli chcemy odpocząć od tłumów i cieszyć się pięknem niezadeptanej jeszcze dziewiczej przyrody.

INFO  :

  • Trasa szlaku ;  Dzień 1 : Konina – Hala Mostownica – Czoło Turbacza 1259 m 2,5 h (bez szlaku) – Turbacz 1310 m 0,5 h ( szlak zielony,niebieski,żółty) – Jaworzyna Kamienicka 1288 m 1 h (szlak czerwony i zielony) – Gorc 1228 m  2,5 h (szlak zielony) – Gorc Kamienicki Bacówka 0,5 h (szlak niebieski)  ; Dzień 2 : Rzeki Trusiówka – Przeł. Borek 1009 m 4 h (szlak niebieski) – Cyrla Hanulowa – Konina 2 h ( ścieżka edukacyjna i szlak czarny)
  • Czas przejścia : Dzień 1 – 7,5 h, Dzień 2 – 6h
  • Nocleg : Bacówka (szałas) na Gorcu Kamienickim. Chata jest własnością prywatną. Otwarta jest przez cały rok. Nie zawsze w bacówce jest gospodarz. Przed przybyciem należy skontaktować się telefonicznie z opiekunem (Mariusz tel. 602 220 485). Warunki turystyczne : brak prądu, woda z potoku, nocleg na dechach we własnym śpiworze, opał jest przygotowany lecz wychodząc należy obowiązkowo uzupełnić, latryna na zewnątrz, naczynia są. Klimat jest rewelacyjny.
szlaki

Gorce – mapa szlaków.

Linki:

 

Autorzy : Damian i Mati