Rafting Una   31.07.2016

5965168088_b3dbfba2c1_b

Podczas tegorocznego Euro Tripu wraz z ekipą postanawiamy wybrać się na jednodniowy wypad „z dreszczykiem” do Bośni i Hercegowiny. W okolicach niewielkiego miasta Bihać, na wschód od słynnych chorwackich Jezior Plitwickich, znajdziecie równie piękny lecz mniej skomercjalizowany Park Narodowy Una. To jeden z najmłodszych rezerwatów w Europie, utworzony został w górnym biegu rzeki by chronić miejscową faunę i florę. Na swym obszarze skrywa piękny górski kanion, liczne wodospady oraz dziewiczą przyrodę, niezachwianą do tej pory przez działalność człowieka. Natomiast amatorzy mocnych wrażeń przybywają tu przede wszystkim aby móc zaliczyć jeden z najpiękniejszych i najbardziej emocjonujących górskich spływów pontonowych na Bałkanach…

mapa44

Na jedno dniową wycieczkę do Bośni udajemy się z naszego uroczego campu Pineta znajdującego się w pobliżu miejscowości Fazana na południu Istrii. Do pokonania mamy ok. 300 km, dlatego z pola wyruszamy skoro świt. O 6.30 jesteśmy już na trasie ekspresowej prowadzącej w kierunku Rijeki,a następnie Karlovaca. Po 2 godzinach jazdy, z trasy E 65 na Zagrzeb zjeżdżamy na drogę E 71 prowadzącą w kierunku Splitu oraz słonecznej Dalmacji. Po przejechaniu ok. 40 km zbaczamy na drogę krajową nr 1, którą podążamy w kierunku słynnych Jezior Plitwickich. W miejscowości Grabovac zbaczamy na lokalną drogę 217, którą dostajemy się do przejścia granicznego z Bośnią w Ličko Petrovo Selo. Po prawie 4 godzinach jazdy docieramy do najważniejszego ośrodka miejskiego w regionie. 40 tysięczny Bihać to miasto w północno-zachodniej Bośni położony nad rzeką Uną. To urocze miasteczko w Bosanskiej Krajinie, zamieszkuje aż 97% muzułmanów.

5df2d57a70edddb22dd0a2afc0d2fee1_xl

Dawniej kościół katolicki, obecnie Meczet Fethija znajdujący się w zabytkowym centrum Bihacia.

Docieramy do zabytkowego centrum. Tu zostawiamy nasz pojazd na strzeżonym parkingu i udajemy się na krótkie zwiedzanie oraz najlepszą na świecie bośniacką kawę. Spacer zaczynamy od najcenniejszego zabytku w mieście, którym jest meczet Fethija , który znajduje się na placu przy ulicy Bosanskiej. Co ciekawe, świątynia to dawny kościół katolicki pw. św Antoniego, który to po zajęciu Bihaća przez Turków został przekształcony w przybytek islamski. W południowo-wschodniej części starówki znajduje się drugi najważniejszy zabytek w mieście. To dzwonnica kościoła św. Antoniego z Padwy, pozostałości po klasztorze franciszkanów. Podczas II wojny światowej legł w gruzach podczas wielkiego bombardowania alianckiego, które zniszczyło ponad 70% miasta. Po krótkim zwiedzaniu udajemy się na pocztę, znajdująca się na końcu ul. Bosanskiej aby móc wymienić euro na miejscową walutę (marka bośniacka), gdyż na parkingach i w lokalach gastronomicznych nie zawsze zapłacicie w euro. Mając jeszcze mały zapas czasu, przysiadamy w jednej z kawiarni przy głównym deptaku na słynną bośniacką kawę, która jest najlepsza na świecie. Za równowartość 4 zł możemy rozkoszować się małą czarną, a za „piątkę” mrożoną kawą z gałką pysznych lodów.

59877036

Dzwonnica kościoła św. Antoniego. Pozostałości po klasztorze franciszkanów.

Po porannej kawusi udajemy się 14 km na południe, do niewielkiej miejscowości Lohovo. To właśnie tu znajduje się siedziba firmy Green River, która jest organizatorem naszego dzisiejszego spływu po rzece Una. Wita nas urocza właścicielka, z którą to kilkukrotnie komunikowaliśmy się drogą elektroniczną w związku z ustaleniem terminu i płatności. Nie było żadnych problemów. Na miejsce dotarliśmy także bez niespodzianek, na stronie organizacji dla ułatwienia znajdziecie nawet współrzędne geograficzne siedziby Green River (GPS: 44.749187,15.927086). Czekamy na naszych pozostałych współtowarzyszy z Francji, którzy maja delikatne opóźnienie. W między czasie, właścicielka gości nas kawą przy której zachęca nas do pozostania na dzisiejszej wieczerzy (8 euro) oraz proponuje nam nocleg w swoim pensjonacie (15 euro). Niestety musimy odmówić, wieczorem trzeba wracać do pozostałych campingowiczów przebywających nad Adriatykiem. Po chwili docierają nasi spóźnialscy. Witamy się z sympatyczną parą z Paryża, a następnie przystępujemy do przygotowań związanych ze spływem. Sprawnie wskakujemy w pianki, pobieramy kaski, pakujemy ponton, no i w drogę.

20160730_114708

Nasza ekipa w siedzibie Green River w miejscowości Lohovo.

Z Lohova wraz z naszym instruktorem udajemy się kilkanaście kilometrów na południe, w górę rzeki w okolice największego wodospadu –   Štrbački buk. Po ok. 30 minutach jazdy busem docieramy nad górski odcinek rzeki.Wjeżdżamy na teren Parku Narodowego Una, za który wstęp płaci nasz organizator – firma Green River. Una jest jedną z największych cieków wodnych w Bośni, liczy ok. 250 km długości, swe źródła ma na terenie Chorwacji w okolicach Srbaca. Rzeka na większości odcinków płynie z dala od miast i dróg przez obszary nieskażone przez człowieka.  Na rzece występują dwa duże wodospady oraz liczne mniejsze kaskady od 1 m do 5 m. Woda Uny ma piękny,  turkusowy kolor a z dna rzeki biją liczne źródła krasowe.

Po wypakowaniu sprzętu na brzeg rzeki, nasz sympatyczny skipper o imieniu Emir udziela nam krótkiego instruktarzu i omawia zasady bezpieczeństwa w języku angielskim. 10 minut szkolenia i do wioseł. Początek naszego spływu nie trwał zbyt długo bo po przepłynięciu ok. 500 metrów musimy wysiąść na brzeg. Gdyż przed nami znajdował się –  Štrbački buk, największy wodospad na rzece o wysokości 24 metrów.

14570558_10155052807919578_8965565011693383130_o

Štrbački buk – największy wodospad na rzece Una, o wysokości 24 metrów.

14568079_10155052858604578_5380767582138548361_n

Nasz super bohater – skipper Emir.

una-630x308

Skipper uspokoił nas nieco informując że nie będziemy z niego skakać :). Wysiedliśmy na brzeg i systemem kładek, obeszliśmy drogą lądową potężny wodospad, docierając do jego pod nuży. W tym czasie nasz opiekun podpływa pod próg wodospadu zrzuca ponton a na końcu wykonuje swój popisowy numer. Skok z wysokości VII piętra. Na dole staliśmy z wrażenia jak osłupieni, to było niewiarygodne, respekt za odwagę. Po chwili nasz przewodnik wynurza się ze spiętrzonej rzeki ,łapie ponton i zwija nas na pokład. Od tego momentu ma się zacząć najlepsza zabawa i mega dawka adrenaliny. Kolega Emir jeszcze raz przypomina nam o zasadach bezpieczeństwa i ruszamy. Od razu z grubej rury , lot z 5 metrowego  wodospad zaliczamy bez wywrotki. Ale i tak jesteśmy już cali mokrzy, co tam, najważniejsze że wszyscy na pokładzie. Emir dwoi się i troi na tyłach naszego pontonu żeby okiełznać łajbę, bo gdyby nie on, to odbijali byśmy się od kamieni jak pink – pongi , nie wspominając już o wywrotkach. Po chwili forsujemy kilka kolejnych 2,3 metrowych kaskad. Skakanie z wodospadów dostarcza niesamowitych wrażeń, szczególnie na nas, mających za sobą jedynie spokojne spływy kajakowe na polskich, leniwych rzekach. W pontonie największą stabilizację dają nam specjalne pasy na nogi, które uniemożliwiają wypadnięcie oraz pozwalają na balansowanie ciałem, lecz jeśli komuś przez przypadek noga wymsknie się z uchwytu wodowanie murowane.

rafting-kanuing-una-2015-1

Od tego miejsca zaczyna się najlepsza zabawa 🙂

rafting-kanuing-una-2015-4

Po przepłynięci ok. 8 – 9 km  pokonujemy najtrudniejszy pod względem technicznym odcinek naszego spływu. Docieramy do miejsca w którym rzeka ma głębokość ok. 8-10 metrów, natomiast temperatura wody to 13-15 stopni. Tutaj robimy krótką przerwę. Nasz skipper pokazuje nam potężną skałę zawieszoną nad tafla wody o wysokość III pietra i obwieszcza ,że on robi sobie przerwę na piwo a my możemy sobie poskakać. Ok, super ! Długo nie myśląc idziemy najpierw na punkt pośredni, ostrożnie, pierwszy skok na wybadanie głębokości. No i lecimy, po kolei, jeden po drugim, niesamowita frajda. Kolejne loty z najwyższej „półki”, woda jest turkusowa, krystalicznie czysta, z góry widać niesamowitą głębię, bez obaw wykonujemy 8-10 metrowe skoki. Po ok. 30 minutowej beztroskiej zabawy płyniemy dalej. Kolejną atrakcją na trasie są źródła krasowe bijące z dna rzeki. W tym miejscu temperatura wody ma zaledwie 7 stopni. Co ciekawostka, z krystalicznie czystych źródeł rzeki Uny, produkuje się miejscową wodę mineralną, która między innymi jest eksportowana do Waszyngtonu, gdzie raczą się nią wszyscy urzędnicy Białego Domu łącznie z prezydentem USA. Druga połowa naszego raftingu jest już nieco bardziej spokojna. Pojedyncze kaskady robią na nas już mniejsze wrażenie niż te w górnym biegu rzeki.

14556502_10155052840814578_6515809558647996497_o

Jump !!!

14556672_10155052852299578_4019869261333626301_o

Przerwa na małe piwko.

rafting-bosnia-herzegovina

Na koniec spotykamy kilka innych ekip, które także spływają rzeką. Wkrótce dogania nas jeden z organizatorów swą łodzią motorową , a następnie w ramach dodatkowej atrakcji , podczepiamy się do motorówki w tak zwany pociąg aby w konwoju powygłupiać się nieco na rzece. Mogliśmy się poczuć jak na kuligu, tylko że wodnym. Po ok. 4-4,5 godziny oraz przepłynięciu ok. 17 km docieramy do „mety”. Spływ kończymy w niewielkiej miejscowości Lohovo, z której startowaliśmy rano,  gdzie znajduje się siedziba Green River. Po emocjonującym raftingu wyciągamy nasz ponton na brzeg i wspólnie transportujemy go na naszego busa.  Chwilę  później jesteśmy już pod bazą, gdzie kończymy naszą fantastyczną przygodę na rzece Una. Nadeszła pora zapłaty. Szefowa zbiera od nas po 40 euraczków od głowy i upewnia się, czy na pewno nie chcemy zostać na wieczerze i nocleg. Z przykrością musimy odmówić 🙁 . To była niesamowita przygoda, warta swojej ceny. Dawka adrenaliny w otoczeniu pięknej i nieskazitelnej przyrody, cóż chcieć więcej. Mam nadzieje że jeszcze kiedyś tu powrócimy, gdyż ten piękny region ma do zaoferowania o wiele więcej atrakcji…

dscn1292

Po całym dniu pełnym mocnych wrażeń, opuszczamy Lohovo i kierujemy się w kierunku granicy. Lecz zanim opuścimy Bośnię, koniecznie musimy zjeść coś regionalnego. Przy drodze M5, ok. 2 km na południe od Bihaća, zatrzymujemy się przy urokliwie położonej na rzece Unie, regionalnej restauracji – Sunce. Miejscowa knajpka pękała w szwach. Większością klientów byli tubylcy, co świadczyło o tym, że na pewno najemy się tu do syta. Kelnerzy usadzają nas błyskawicznie przy stoliku i pobierają zamówienie. W karcie królują głównie dania kuchni bałkańskiej.

restauracja-sunce-2

Restauracja Sunce.

My zamawiamy  prawdziwe bosanske ćevapi podawane na metalowym talerzu,  grillowane „mięsne pałeczki” w lepinii, czyli małym, gorącym chlebku, z kajmakiem – tłustym serem z koziego mleka oraz cebulą (4 euro). Jako dodatek bierzemy ajvar, lekko pikantną pastę warzywną, przyrządzaną z grillowanej papryki i bakłażanów. Do picia, obowiązkowo –  bosanska kafa, która prawie zawsze podawana jest w tradycyjny sposób – czyli na małej tacy, na której oprócz niewielkiej filiżanki znajduje się także szklanka wody, kostka rahat lokum oraz dżezwa, czyli tygielek z długą rączką (1 euro). Dla tych którzy nie mszą wsiadać za kółko polecam rewelacyjne miejscowe piwo – Preminger. Po wyśmienitym jedzonku przyszła pora na rachunek, którym byliśmy mile zaskoczeni. Jak na tak wyjątkowo pięknie, położone miejsce ,można tu zjeść wyśmienite jedzenie za niewygórowaną cenę. Niestety nie można tu płacić kartą za co mały minus lecz na szczęście nie było  problemu aby uregulować należność gotówką w euro. Jeszcze ostatni rzut oka na krystalicznie czystą Une, wodniaków beztrosko dryfujących w stronę Bihaća i pora wracać na nasz camping.

sarajevo-cevapi

Bosanske ćevapi.

20160730_184042

LINKI: