Spływ kajakowy po Roztoczu    28.05.2016

DSC_8793

Podczas naszej kilkudniowej majówki na Roztoczu poza zwiedzaniem i grillowaniem 🙂 decydujemy się także na formę aktywnego wypoczynku.

Pogoda piękna, słoneczko świeci, więc jest jednogłośna decyzja. Dzisiaj – kajaki ! Na miejsce naszego spływu wybieramy rzekę Wieprz, który jest prawym dopływem Wisły liczącym ponad 300 km, a swój początek bierze właśnie na Roztoczu w okolicach Tomaszowa Lubelskiego. Z organizatorem spływu po wcześniejszym kontakcie telefonicznym umawiamy się na godz. 9.30 w miejscowości Zwierzyniec przy Zalewie Rudka (obok elektrowni wodnej). Cała ekipa jest już zwarta i gotowa, więc ruszmy. Po godzinie drogi docieramy do miasteczka Zwierzyniec, który jest perełką turystyczną regionu  oraz siedzibą Roztoczańskiego Parku Narodowego. Na parkingu panuje spory ruch, mnóstwo kajakarzy, widać że sezon nad wodą już się rozpoczął. Chwilę później odnajdujemy organizatora naszego spływu, sympatycznego szefa firmy Relaks, z którym załatwiamy wszelkie formalności. Decydujemy się na 4-5 godzinny spływ z Obroczy do Żurawnicy. Za nasz odcinek płacimy 60 zł od kajaka, dostajemy niezbędny sprzęt (kajaki,wiosła,kapoki) a następnie zostajemy odwiezieni do miejscowości Obrocz, skąd rozpoczniemy naszą kajakową przygodę. Po szybkim instruktarzu wszyscy już jesteśmy w „łodziach” i spokojny nurt niesie nas przed siebie. Przez pierwsze 2 godziny trasa jest bardzo kręta i malownicza. Napotykamy wiele obalonych drzew ,które tworzą naturalne bariery terenowe na rzece, co sprawia że często trzeba się ostro na gimnastykować aby sforsować liczne przeszkody. Ale trochę się pomęczyć w otoczeniu pięknej przyrody to dla nas sama przyjemność. Przed zalewem Rudka mijamy dwie przystanie dla wodniaków. Zatrzymujemy się przy tej drugiej, gdyż mocno zaintrygowało nas wcześniej zareklamowane hasło „Wstąp do Jerego na jednego”. Jak się później okazało to nie były puste słowa. Mimo tego że nasze zamówienie na przystani było całkiem skromne, to każdy z nas dostał od Jerego po kieliszku swojskiego, dobrze schłodzonego bimbru. To się nazywa reklama. Naszym chłopakom humorek od razu się poprawił, natomiast dziewczyny oddały swoje przydziały drugim połową, zostając przy mniej procentowych trunkach 🙂 Po naszym krótkim postoju wsiadamy do naszych kajaków i płyniemy dalej, tuż za zakrętem przepływamy pod mostkiem, który jest zaledwie pół metra nad taflą wody. Była szansa na pierwsze wodowanie w tym dniu ale każdy się jakoś prześliznął :). Jesteśmy na Zalewie Rudka w Zwierzyńcu, przepływamy niedaleko naszego porannego parkingu. Na końcu zbiornika dopływamy do elektrowni wodnej, gdzie czeka nas pierwsza przenoska. Przy niewielkiej pomocy organizatora, w ciągu kilku minut pokonujemy przeszkodę lądem i jesteśmy już na kolejnym etapie naszego spływu. W drugiej części płyniemy zalesionym ale już mniej krętym korytem rzeki do wsi Bagno, a następnie rozpoczynamy trzeci ostatni nasz etap. Oczywiście na naszych spływach nie może zabraknąć także zdrowej rywalizacji, bo czym by był spływ bez wyścigów i przepychania się na wodzie. Muszę także wspomnieć o mieszkańcach z nad Wieprza, wiernym towarzyszom podczas spływu, którymi były kaczki krzyżówki wraz ze swoim licznym potomstwem przemierzającym rzekę wraz z nami. Po drodze forsujemy jeszcze jedną solidną przeszkodę – 2 stopniowy jaz w Turzyńcu, gdzie przenosimy nasze kajaki przez rozległą łąkę, na której chwilkę zatrzymujemy się by podziwiać sielski widok tutejszej okolicy. Po ok. 30 minutach prostego odcinka docieramy do końca trzeciego etapu we wsi Żurawnica, gdzie kończymy nasz spływ. Po wyciągnięciu kajaków na brzeg, dzwonimy po nasz transport.

DSC05901 DSC05907DSC_9473 DSC05908 DSC05912 DSC05914 DSC05917 DSC05920

Po przyjeździe do Zwierzyńca nad Zalew Rudka dziękujemy organizatorom, a w zamian za to, że do płynęliśmy cali i zdrowi,  dostajemy kupon rabatowy na danie dnia za 15 zł do restauracji Czar Roztocza. Cała ekipa jest już dość mocna zmęczona upałem, a także bardzo głodna. Po prawie 5 godz. spływie z miłą chęcią udajemy się do zareklamowanej restauracji na obiad, gdzie jak się później okazało podają bardzo smaczne dania kuchni tradycyjnej oraz regionalnej w rozsądnej cenie.

Po posiłku mam wrażenie że zamiast nabrać energii ubyło nam jej jeszcze bardziej, ale będąc w Zwierzyńcu nie sposób odwiedzić kilku fantastycznych miejsc.

Zwierzyniec nazywany Perłą Roztocza został założony przez dobrze nam już znanego Jana Zamoyskiego, który wybudował tu swój leśny dwór oraz utworzył zwierzyniec myśliwski. Na ogromnym obszarze zgromadził w nim m.in żubry,łosie, jelenie oraz dzikie konie – tarpany. W XVII i XVIII wieku miejsce to pełniło letnią rezydencje Zamoyskich. W Zwierzyńcu często przebywał król Jan III Sobieski ze względu na duże zainteresowanie „Marysieńką”, małżonką  ordynata Jana „Sobiepana” Zamoyskiego, którą po jego rychłej śmierci potajemnie poślubił.

Po czasach Ordynacji Zamoyskich w otoczeniu wzgórz i lasów roztoczańskich pozostało wiele wspaniałych zabytków, które możemy podziwiać do dziś. Najwspanialszym przykładem architektury w miasteczku jest barokowy kościółek „Na wodzie”. Aby go zobaczyć pozostawiamy nasze auta na dużym bezpłatnym parkingu w samym centrum. Kościół został wybudowany w latach 1741-47 według projektu Jana Columbaniego na małej wyspie śródmiejskiego stawu. Ołtarz ozdobiony przepięknym malowidłem św. Jana Nepomucena, który jest patronem kościółka. Według tradycji ludowej święty, miał chronić miasta i pola przed powodzią, ale również i suszą. Dlatego figury Jana Nepomucena spotkamy często przy drogach w sąsiedztwie mostów, rzek, stawów ale również na placach publicznych i kościelnych oraz na skrzyżowaniach dróg. Staw na którym leży kaplica otacza zabytkowy park miejski w ,którym znajduje się jedyny na świecie pomnik zwalczenia plagi szarańczy  z 1711 roku.

Nieopodal świątyni swoje miejsce znalazł zwierzyniecki browar, w którym obecnie urzędują „Browary Lubelskie S.A”, nieco dalej stoi okazała willa plenipotenta Ordynacji Zamoyskiej, która obecnie jest siedzibą Roztoczańskiego Parku Narodowego. Po krótkim spacerze w centrum Zwierzyńca, udajemy się ok. 2 km w kierunku miejscowości Sochy, gdzie znajduje się duży parking nad stawami Echo. Jesteśmy już bardzo zmęczeni ale wykrzesamy jeszcze resztę sił aby rzucić okiem na przepiękny kompleks rozlewisk. Niestety nie mamy szczęścia zobaczyć na nich koników polskich żyjących w tym miejscu na wolności. Natomiast mogliśmy pogłaskać je w pobliskiej zagrodzie umiejscowionej nieopodal stawów oraz naszego parkingu. Dla miłośników koni nie lada gratką będzie odwiedzenie pobliskiej Florianki (ok.7 km). W tej niewielkiej osadzie położonej w zwierzynieckich lasach, podziwiać można hodowlę stajenną koników polskich, ale dostać się tu można jedynie pieszo lub rowerem.

Z powodu późnej pory i dużego zmęczenia odpuszczamy już sobie Floriankę i zjeżdżamy na naszą bazę, gdzie czeka na nas kolejny grillowy wieczorek.

DSC_9511

Kościół „Na wodzie” w Zwierzyńcu.

DSC_9519

Ołtarz z wizerunkiem Św. Jana Nepomucena.

ro46

Kościół „Na wodzie” w otoczeniu parku miejskiego.

IMG_10131

Browar „Zwierzyniec”

59885820

Stawy Echo.

13d

Konik polski w pobliżu stawów Echo.

LINKI

  • Spływy kajakowe – Roztocze