Niżne Tatry 28-29.11.15

20151129_092508

Na tego roczny męski wypad wybraliśmy się na Słowację,a konkretnie w Niżne Tatry.Tym razem tutaj postanowiliśmy sprawdzić swoje „możliwości” w warunkach zimowych.Tatry Niskie to rozległe pasmo górskie w północno-środkowej części kraju,znajdujące się nieco w cieniu swoich wyższych kolegów położonych po przeciwległej stronie Liptowskiej Kotliny.Te długie na 80 km pasmo,znane jest głównie z zimowego szaleństwa w kompleksie Jasna – Chopok.My zaś  przybyliśmy tutaj aby zdobyć najwyższy szczyt w tym regionie jakim jest Dziumbier 2043 m.n.p.m.

20151128_091335

panorama z Huciańskiej przełęczy w kierunku Niżnych Tatr i Wielkiej Fatry.

20151128_092049

W Gliwicach spotykamy się  5.30.Czterech muszkieterów w komplecie,więc ruszamy.Jedziemy na Bielsko,granicę przekraczamy w Korbielowie.Dalej kierujemy się na Twardoszyn i Zuberzec.Mijamy po naszej lewej stronie nieco zachmurzone Zachodnie Tatry i po przejechaniu Huciańskiej przełęczy, po raz pierwszy ukazuje nam się nieco we mgle, cel naszego wyjazdu. Po kilkunastu minutach od siodełka jesteśmy już w Liptowskim Mikułaszu,gdzie stracono legendarnego słowackiego zbójnika Juraja Janosika.Miasto przejeżdżamy bokiem i po kilku kilometrach wjeżdżamy do malowniczej Doliny Demianowskiej,gdzie po drodze mijamy dwie piękne,warte odwiedzenia jaskinie (Lodowa i Wolności).Po prawie 4 godzinach jazdy docieramy do naszego celu.Auto zostawiamy na parkingu w przysiółku  Lúčky na wysokości 943 m.n.p.m,skąd zaczniemy naszą wędrówkę.Szybkie pakowanko i ruszamy zielonym szlakiem ,w kierunku chaty generała Stefanika.Po kilkunastu minutach skręcamy za znaczkami czerwonymi ,chcąc iść nieco dłuższym wariantem przez szczyt Tanecznicy.Czas miło płynie,”gadka szmatka” i lądujemy przypadkiem przy leśnych bunkrach partyzanckich.Jesteśmy nieco zdziwieni ,chwila nieuwagi i weszliśmy na ścieżkę edukacyjną prowadzącą do tych dziwnych leśnych schronów.

20151128_105749

Odrestaurowane,partyzanckie bunkry z czasów II wojny światowej.

20151128_110536

W czasie II wojny mieli tu kryjówkę słowaccy powstańcy,a dzisiaj mając własny śpiwór i karimatę można tu spędzić romantyczną noc bez prądu i wody :)Szlak czerwony prowadzący do bunkrów jest ślepy i kończy się tutaj.Więc wracamy do doliny i kontynuujemy nasze podejście szlakiem zielonym tym razem już bez pomyłek.Mozolnie pniemy się w górę,śniegu na trasie pojawia się coraz więcej.Po dwóch godzinach od startu pora na krótką przerwę,uzupełniamy zapasy płynów i cukrów,ponieważ przed nami spora „wyrypka”.Po chwili dochodzimy do górnej granicy lasu,dolina się zwęża i robi się coraz stromiej.Pogoda nas nie rozpieszcza,śnieg pada coraz bardziej,a wiatr wije jeszcze mocniej.Zaczyna się mordercze podejście,maszerujemy po kolana w śniegu, a z upływem czasu ubywa nam coraz więcej energii.

20151128_132946 20151128_132953

Po ok 5 godzinach docieramy na Krupową przełęcz o wysokości 1921 m.n.p.m.Jesteśmy już mocno zmęczeni ,a na dodatek widoczność jest prawie zerowa.Łyk ciepłej herbaty z termosu i ruszmy dalej w kierunku naszego schroniska.Po godzinie trawersu,południowym zboczem Dziumbiera docieramy do naszego upragnionego miejsca odpczynku.

20151128_153301

Chata M.R.Štefánika pod Dziumbierem – 1740 m.n.m.

W chacie gen.Stefanika(1740 m.n.p.m) meldujemy się na kuchni,gdzie pani odnajduje w zeszycie naszą rezerwację i prowadzi nas do naszych „apartamentów”.Dostajemy przytulny pokoik z czterema piętrowymi łóżkami,towarzystwo trafia nam się międzynarodowe dwójka anglików,para słowaków, z którymi zresztą się bardzo szybko integrujemy 🙂 no i my – czterech polaków łobuziaków.Po szybkim zakwaterowaniu,wyciągamy nasze małe „co nie co”z plecaków i zaczynamy rozgrzewkę.Nasi przyjaciele zza południowej granicy dotrzymują nam towarzystwa, przy pogawędce w mieszanym języku czas miło nam płynie.

20151128_175940 20151128_183416

Gdy nabraliśmy już kolorów i temperatura ciała wróciła do normy,udajemy się z naszymi kamratami coś przekąsić.Stołówka schroniskowa pęka w szwach,ale po chwili znajdujemy jakieś siedzisko.Zamawiamy pyszne tutejsze specjały : knedle z gulaszem,buchty z kakaem oraz zupę fasolową,oj w nocy będzie ciepło 🙂 .Nasi słowaccy przyjaciele w ramach rewanżu zamawiają swój górski przysmak o nazwie Horec. To wódka z korzenia górskiej trawy,która rośnie w Tatrach i mało tego ten alkohol wyrabiany jest w wielu słowackich schroniskach ,w tym również.Po sytej wieczerzy,rozliczmy się jeszcze za posiłki oraz nasze spanko (nocleg+śniadanie 16 euro) i idziemy spać,gdyż na następny dzięń musimy być w pełni sił.O 21.00 zasypiamy jak niemowlaki. O 6.30 pobudka.Za oknem wita nas piękny wschód słońca.Zapowiada się super pogoda.Po zerwaniu się z łóżka,udajemy się na poranną toaletę,woda jest bardzo rześka,więc nasz prysznic trwa jakąś minute.Następnie schodzimy na śniadanie,gdzie wcinamy jajecznicę,przy okazji podziwiając piękną panoramę za oknem.Termometr schroniskowy pokazuje – 9 stopni.Stwierdzamy, nie jest tak źle,ważne że świeci słoneczko i będą widoki.Po śniadaniu,zatrzymujemy się jeszcze na chwilkę w korytarzu,przed stołówką.Tutaj przyglądamy się tablicą „chatarów” urzędujących w schronisku pod Dziumbierem.Znajdziemy tu również rekordy tutejszych nosiczów (słow. nosič) tatrzańskich tragarzy,z których na pierwszym miejscu jest obecny właściciel chaty Igor Fabricius, wniósł on do schroniska do tej pory 181 000 kg !!!

20151129_073438

Wschód słońca za naszym oknem

20151129_075535

Tablica rekordów wniesionych towarów ,na pierwszym miejscu obecny opiekun chaty.

20151129_075958 20151129_080106

Po spakowaniu całego naszego majdanu,spotykamy się zwarci i gotowi przed schroniskiem.Przez chwilkę podziwiamy jeszcze wspaniałą panoramę Niżnych Tatr oraz położonych dalej na południe Gór Weporskich.Za naszą chatą wyłania się najwyższy cel naszej dzisiejszej wędrówki – Dziumbier.

20151129_080229

Podejście na Dziumbier

20151129_085452

20151129_090417

Rozległa panorama Tatr,widok z grani.

Powyżej chaty zaczyna się walka z żywiołem,towarzyszy nam bardzo silny wiatr.Ale jesteśmy bardzo zdeterminowani aby zdobyć szczyt,więc powoli krok za krokiem przedzieramy się przez nasz „halny”.Są momenty że wiatr dochodzi chyba do 70,80 km/h,często musimy się zatrzymywać aby się nie przewrócić,a mimo wszystko,co jakiś czas zaliczamy lądowanie w białym puchu.Dobrze że mamy na sobie słuszne plecaki bo bez nich,to chyba by nas porwało hehe :).Po prawie 1,5 godzinnej walce ze ,śniegiem i wiatrem dochodzimy na grań,skąd roztacza się wspaniała panorama na całe Tatry,Liptowską Kotlinę a także królową Beskidów – Babią Górę.Tutaj ponownie dopada nas zadymka śnieżna,ruszamy na szczyt,który jest już w zasięgu ręki.

W końcu zdobywamy najwyższy szczyt Tatr Niżnych.Jesteśmy trochę zmęczeni warunkami ale za to zadowoleni z widoków.Na wierzchołku znajduje się dwuramienny krzyż,słowacki symbol narodowy oraz betonowy obelisk.Pogoda wciąż nas nie rozpieszcza,dlatego robimy kilka fotek,w tym obowiązkowo z naszą „blogową” flagą a następnie trawersujemy południowym zboczem ku przełęczy.

20151129_093109

Symboliczny krzyż na szczycie Dziumbiera

20151129_092416

20151129_094118

20151129_095316

Na pierwszym planie strome urwisko, to opadająca 500 metrowa ściana na dno kotła polodowcowego w górnej części doliny Jańskiej.

20151129_094123

Zejście ze szczytu.

20151129_095802

20151129_100857     20151129_102925   20151129_091829

20151129_101330

Widok na Dziumbier

Po 40 minutach od szczytu,docieramy na Krupovo siodło.Wspaniałych widoków niema końca.Robimy sobie krótką przerwę na drugie śniadanie.Na Chopok mamy jeszcze prawie dwie godziny marszu.Ludzi na trasie trochę przybyło,będzie nam raźniej.Cieszymy się ,że ktoś przed nami udeptuje drogę,lecz śnieg jest zbyt suchy,a wiatr porywisty i nawet jeśli ktoś przed chwilą szedł,to ślady zacierają się w momencie.Co by nie było trzeba,dreptać dalej.Mijamy rozległe Demianowskie siodło.Zostało jeszcze ostatnie podejście na naszej trasie.Miejscami wpadamy w śnieg po pas,co potęguje nasze zmęczenie.Ale czym bliżej Chopoka tym droga robi się lepsza.

20151129_103828

Podejście granią z przełęczy Demianowskiej.

20151129_104455

20151129_111313

Na drugim planie Chopok 2023 m.n.p.m.

Po 2 godzinach docieramy do Kamiennej Chaty położonej na wysokości 2000 m.n.p.m.Tutaj regenerujemy siły.Zamawiamy ciepłe posiłki i pyszną schroniskową herbatę.Gdy nabieramy energii,wchodzimy jeszcze zaliczyć szczyt Chopoka,niestety pogoda się psuje i widoczność jest już fatalna.Na górze robimy symboliczne zdjęcie i schodzimy z powrotem,spotykamy się pod górną stacje kolejki gondolowej Jasna – Chopok .Tutaj mamy mały dylemat czy zjeżdżamy kolejką czy idziemy” z buta”.Ale stwierdzamy,że nie możemy iść na łatwiznę,wszyscy są twardzi,chociaż pewnie każdy z nas odczuwa  już zmęczenie.

20151129_114430

Chopok 2023 m.n.p.m.

20151129_123435

20151129_124633

Kamienna (lodowa) chata

Pozostało już tylko zejście.Schodzimy na „krechę” wzdłuż linii kolejki.Żałujemy że nie mamy „dupolotów” było by szybciej i pewnie śmieszniej.Ale i tak jest nieźle.Do stacji Lukova idziemy niebieskim szlakiem, a następnie trasami narciarskim,na których sezon wkrótce się zacznie.W godzinę pokonujemy 900 metrów różnicy poziomów i lądujemy w przysiółku Zahradky,a stąd asfaltem już w 15 minut docieramy do naszego parkingu (Lucky).Tutaj kończymy naszą pierwszą wizytę w Tatrach Niżnych,ale na pewno nie ostatnią.

20151129_133916

Trasa narciarska z Chopoka,tym razem także nasza droga zejścia.

Podczas naszego wypadu w Niżne Tatry,zrobiliśmy ponad 20 km zimowego trekkingu i pokonaliśmy 1100 metrów przewyższenia, oprócz tego przypadkowo znaleźliśmy leśne bunkry,zaliczyliśmy burze śnieżną na Dumbierze a w schronisku zaliczyliśmy Polsko – Słowacką integrację. Wyjazd, myślę że można zaliczyć do udanych 🙂

mapa tatry

Info :

  • Trasa wycieczki :

Dzień 1 : parking Demänovská Dolina  Lúčky 943 m – partyzanckie bunkry pod Krčahovem (znaki czerwone) –  Krúpovo sedlo 1890 m (znaki zielone) – chata M.R.Štefánika pod Ďumbierom 1740 m (znaki zielone) .Czas przejścia ok 6-6.30 h.

Dzień 2 : chata M.R.Štefánika pod Ďumbierom 1740 m – Ďumbier 2043 m(znaki czerwone) –  Krúpovo sedlo 1890 m (znaki czerwone) – Chopok 2023 m (znaki czerwone) – Demänovská Dolina Jasna (znaki niebieskie) –  parking Demänovská Dolina  Lúčky 943 m (szosa).Czas przejścia : ok 6-7 h.

Czas przejścia, podany jest dla warunków zimowych.

Linki :